with Brak komentarzy

 

Autor: Andrzej Kozak © Opublikowano: 27.05.2021


Przystępując do opisu kata Sanchin, jest się na straconej pozycji. Na pewno coś się pominie albo napisze coś kontrowersyjnego, z czym ktoś się nie zgodzi. Ale też Sanchin to forma wyjątkowa. O ile »Suparinpei« jest nazywane „królową kata” lub "koroną", to Sanchin niektórzy nazywają „matką kata” lub "fundamentem".


Zacznijmy od nazwy.

„Sanchin” tłumaczy się jako „Trzy starcia”. Ideogram san (trzy) jest oczywisty. Chin natomiast można zapisać na dwa sposoby: (wojna, walka) lub (stłumić, opanować). Zazwyczaj używa się tego pierwszego zapisu. Czemu „trzy starcia”? Interpretacja jest taka, że chodzi poszukiwanie harmonii w sferze SHIN-GI-TAI (duch, technika, ciało) oraz sferze pozycja-mięśnie-oddech.


Ta pierwsza triada, shin-gi-tai to istota Karate-. Ani sama psychika, ani same umiejętności, ani wytrenowane mięśnie nie prowadzą do mistrzostwa w sztuce walki. Konieczna jest ich harmonia, połączenie.


W drugiej triadzie (pozycja-mięśnie-oddech) ćwiczący stacza ze sobą trzy walki: opanowując stabilność pozycji, napięcie mięśni oraz technikę oddychania (związaną z gospodarowaniem energią). Wielu uważa, że właśnie to jest kluczem do praktyki kata, a zatem opanowania Karate. Forma Sanchin, mimo że krótka i pozornie łatwa to nauczenia, jest niezwykle trudna do udoskonalenia i trzeba jej poświęcić wiele lat.


Mistrz Tatsuo Shimabukuro, założyciel stylu Isschin-ryū, powiedział: „Sanchin jest fundamentem Karate. Bez Sanchin, Karate nie byłoby Karate. Sanchin przynosi zdrowie i siłę, a bez tego nie moglibyśmy ćwiczyć Karate”. Twórca Uechi-ryū, Kanbun Uechi mawiał jeszcze dosadniej: „W Sanchin jest wszystko”. Do omówienia treningu Sanchin jeszcze wrócimy


Teraz historia.

I kolejny problem. Niektórzy uważają Sanchin za jedną z najstarszych form sztuk walki, a jej genezy szukają w klasztorze Shaolin. Najpierw w VI wieku „ojciec zen” Bodhidharma miał opracować ćwiczenia oddechowe skorelowane z napinaniem mięśni. Później ponoć dodano ruchy będące technikami walki. Ale to są domysły oparte na mglistych przesłankach. Podobne ruchy zawierały także stare ćwiczenia Tai Chi Chuan (Taijiquan) i wielu innych stylów.


Kolejne wzmianki pochodzą z czasów dynastii Qing, a ściślej – z XVII wieku, kiedy to PODOBNO istniał tzw. Drugi Shaolin, w prowincji Fujian. W okolicach Fuzhou (stolicy) ćwiczono formę San Chien (San Chan) w sztuce walki zwanej Pięść Pięciu Przodków (Wuzuquan). Kata o tej nazwie istnieje zresztą do dziś i jest praktykowane z wielką estymą, także w stylu tygrysa i żurawia. Oczywiście jedna nazwa nie oznacza takich samych ruchów. Niektórzy doliczają się KILKUDZIESIĘCIU wersji tej formy... No właśnie. Czy to nadal jest ta sama forma?


Nas, karateka, najbardziej interesuje Sanchin na Okinawie. Wydaje się, że jako pierwszy przywiózł ją z Fuzhou w 1870 r. Seisho Aragaki (1840-1918). Być może znał ją też »Sokon Matsumura«, który już w 1828 r. praktykował w Fuzhou i przywiózł kata Seisan, ale nie nauczał Sanchin jako osobnej formy. Zresztą, ta pierwsza forma Sanchin na Okinawie zapewne niewiele ma wspólnego z obecnie ćwiczoną.


Drugi i najbardziej znany transfer Sanchin na Okinawę jest dziełem Kanryo Higashionny (okin. Higaonna) (1853-1915). Wprawdzie Higashionna, jako uczeń Aragaki'ego, znał już Sanchin, ale podczas swojego pobytu w Chinach (a był tam kilkakrotnie) poznał inną wersję i pogłębił wiedzę o tej formie. Jego nauczycielem był zapewne Xie Zhongxiang znany jako Ryū Ryū Ko. Ale on nie uczył Sanchin (Saam Chien). Forma taka obecna jest jednak w kilku innych szkołach pokrewnych wobec stylu żurawia (np. Pięść Mnicha). Kiedy Higashionna wrócił na Okinawę ok. 1879 roku i zaczął nauczać, kata Sanchin stała się podstawą jego stylu. Ponoć w Naha-te (Shōrei-ryū) przez pewien czas uczono tylko dwóch form – Sanchin i drugiej, dostosowanej do predyspozycji ucznia. Kanryo Higashionna ustalił przemieszczanie: trzy kroki do przodu, obrót, cztery kroki, obrót, krok w przód i krok w tył. Dłonie otwarte. Taką formę przejął najstarszy uczeń – Juhatsu Kyoda (późniejszy założyciel Tōon-ryū). Sukcesor Higashionny – Chōjun Miyagi – uczynił z niej bazową formę stylu Gōjū-ryū, ale zapewne dokonał istotnych zmian: przede wszystkim wprowadził pięści zamiast otwartych dłoni, zmienił ilość kroków i położył nacisk na pracę mięśni.


Na tym nie koniec.

Do „źródła” w Fuzhou w 1897 r. powędrował kolejny Riukiuańczyk – Kanbun Uechi (1877-1948). 19-letni Kanbun chciał uniknąć poboru do japońskiej armii i zrealizować marzenie o uprawianiu sztuk walki. W Chinach przebywał kilkanaście lat. Początkowo trafił do słynnego kojo-dōjō, gdzie... wyśmiewano go za powolność ruchów i powolność w myśleniu. Dalszy trening odbywał zatem w szkole stylu tygrysa i żurawia, prawdopodobnie u mistrza Zheng Xianji.


Na marginesie.

Po powrocie na Okinawę Kanbun Uechi nie chciał nauczać sztuk walki - mimo licznych próśb. Przyczyną było to, że w czasie pobytu w Chinach w 1906 r. Uechi założył szkołę walki, a jeden z jego uczniów zabił sąsiada w bójce, ciosem poznanym w szkole. Dopiero wiele lat później, już mieszkając w Japonii, przyciśnięty przez biedę zgodził się otworzyć szkołę, którą nazwał Pangai-noon. Ideogramy tej nazwy można tłumaczyć jako „pół-twardo, pół-miękko”, lecz sam Uechi twierdził, że nazwa ma wyrażać szybkość wykonywanych form. Kenwa Mabuni (który przeprowadzał wywiad z Uechim do artykułu o historii Kenpō) zasugerował mu jednak zmianę nazwy i tak Uechi-ryū stał się jednym z okinawskich stylów karate.


Sanchin jest absolutnie fundamentalną formą w Uechi-ryū. Kanbun Uechi nie uczył żadnej innej formy zanim uczniowie nie opanowali tejże właśnie. Wydaje się, że wersja ta zachowała najwięcej ze swej pierwotnej surowości – przede wszystkim otwarte dłonie i cztery kierunki. Ale to drugie niekoniecznie świadczy o jakimś dawnym pierwowzorze. Niektórzy twierdzą, że najstarsze ćwiczenia, te wywodzące się z północnego Shaolin, wykonywane były w miejscu, bez jakiegokolwiek przemieszczania.


Dziś najbardziej znana jest wersja Sanchin opracowana przez twórcę stylu Gōjū-ryū – Chōjuna Miyagi'ego. Bardzo podobnie ćwiczy się też w »Shitō-ryū«, Tōon-ryū i w Kyokushin (oraz pochodnych). Trochę inna, ale w istocie podobna jest wersja Isshin-ryū. Z kolei najdłuższe (aż 5-minutowe) Sanchin jest w Chitō-ryū – łączy w sobie elementy z wersji Gōjū-ryū i Uechi-ryū oraz dodaje techniki znane z kata Tensho. Bardzo podobne ćwiczenie pojawia się w niektórych szkołach Shōrin-ryū, ale nie jest traktowane jako osobne kata.


Zaskakujący

wydaje się brak formy Sanchin w dwóch stylach z „wielkiej czwórki” - Shotokan i Wadō-ryū, a także w Shōrin-ryū (spadkobiercy stylu Shuri-te) . Wydaje się, że Gichin Funakoshi skupiał się na formach przekazanych mu przez mistrzów Azato i Itosu. Te kata przekazał Hironori Ōtsuce. Wśród nich są formy pochodzące z Naha-te i spełniające funkcje, jakie ma Sanchin. Te formy to Hagetsu (Seisan) i Sochin w shotokan, oraz Seishan (Seisan) w Wadō-ryū.


Czyżby »Anko Itosu« nie znał Sanchin?

Wątpliwe.

Sensowna wydaje się teoria, według której przyczyną „zniknięcia” Sanchin z Shuri-te jest wprowadzenie Karate do programu szkół na początku XX wieku. Władze szkolne miały wątpliwości, czy praktyka Sanchin jest bezpieczna dla zdrowia. Obawiano się, czy osoby mające problemy z pracą serca i z ciśnieniem nie powinny wykonywać takiego ćwiczenia. Itosu chciał uniknąć problemów i po prostu skreślił Sanchin z listy, co nie znaczy, że ją zapomniał.


Także współcześnie na ogół unika się Sanchin na wczesnym etapie praktyki. Ta forma podnosi tętno, uruchamia płuca i krążenie krwi. Taki trening jest to dobry dla serca, tętnic, skóry, układu limfatycznego. Niektórzy też nazywają Sanchin "bodybuilding kata" (dosłownie "forma kulturystyczna"). Ale nieumiejętne ćwiczenie może być ryzykowne, szczególnie dla osób z wadą serca lub na zbyt niskim poziomie technicznym. Dobry instruktor powinien wiedzieć, czego uczyć jakich uczniów. Chōjun Miyagi uważał podobnie i dlatego nie uczył Sanchin osób początkujących.


Pozytywny efekt Sanchin odnosi się też do sfery psychicznej. Trening tej formy pobudza pamięć, reguluje oddech, uspokaja, uczy koncentracji, oczyszcza umysł. To są pierwotne funkcje kata.


A co z bunkai?

Niektórzy szukają bunkai (interpretacji) formy Sanchin w walce. To błąd. Tytułowe „trzy walki” odbywają się bowiem wewnątrz naszego ciała i umysłu. Celem Sanchin nie jest nauka technik obrony, lecz pobudzenie naszego tenden, środka ciała, miejsca gromadzenia się energii ki oraz inne efekty opisane wcześniej. Jeśli się zastanowimy, dojdziemy do wniosku, że układają się one w uniwersalną receptę na osiągnięcie prawdziwego celu sztuki walki.


Trenujemy.

Po pierwsze – nogi. Siła ciosu (lub bloku) opiera się na wsparciu pozycji nóg. Po drugie – prawidłowa praca całego ciała zapewnia stabilność, równowagę. Po trzecie – mięśnie odpowiedzialne za szybkość i skuteczność techniki. Po czwarte – praca przepony i oddychanie pozwalające na uruchomienie naszej wewnętrznej energii oraz wykorzystanie pełnego potencjału naszej kondycji. Po piąte – opanowanie umysłu, kontrola emocji. Czegóż chcieć więcej?


Kata Sanchin ćwiczy się w charakterystycznej dla Naha-te pozycji sanchin-dachi. To wysoka pozycja zapewniająca wszechstronną stabilność. Najpierw uczymy się pozycji nóg, kontrolujemy opuszczone barki, potem napinamy mięśnie (brzuch, ręce, nogi, pośladki). Ćwiczymy ZANSHIN - czujność, uważność. Oddychanie zwane IBUKI pomaga w osiągnięciu harmonii ciała i umysłu, uczy gospodarowania tlenem i energią. Aby pokazać ruch przepony i mięśni brzucha, formę Sanchin często wykonuje się bez górnej części gi (stroju). Przemieszczanie następuje krokiem suri-ashi - stopa przesuwa się łukiem, niemal jedynie gładząc podłoże.


Oklep”.

Często mylnie utożsamiany z wyrabianiem twardości, odporności na ciosy. Wyjaśniam. Niektóre style stosują ćwiczenie SHIME, co w wolnym tłumaczeniu znaczy „dokręcanie śruby”. Podczas gdy uczeń wykonuje ćwiczenie, instruktor w kontrolowany sposób uderza go w wybrane mięśnie, lekko popycha i pociąga w różne strony. Nie chodzi o żadentest twardości” - to nieporozumienie. Chodzi o sprawdzenie napięcia mięśni, siły, oddychania i stabilności. Dobry nauczyciel nie zrobi uczniowi krzywdy, nawet podczas tak wymagającego ćwiczenia. A oporności na ciosy nie da się wyćwiczyć poprzez ich częste przyjmowanie. Mówi się, że nie ma przeciwników odpornych na ciosy, a są jedynie źle trafieni.


Podsumowując.

Sanchin to krótkie kata, a ruchy można zapamiętać na jednym treningu. W praktyce jednak, mamy tu mnóstwo elementów, których nie dostrzega się na początku. Zrozumienie ich, opanowanie, a następnie zsynchronizowanie – zajmuje lata i to jest najbardziej fascynujący aspekt treningu tej formy. Opanowanie ruchów to dopiero początek drogi, którą budoka musi przejść sam. Poznając Karate i siebie samego.