with Brak komentarzy

 

Autor: Andrzej Kozak & Maciej Kozak © Opublikowano: 10.04.2022 (aktualizacja: 30.09.2026)


Po japońsku: Naihanchi, po okinawsku/riukiuańsku: Naifanchin, a w stylu Shōtōkan: Tekki – to cykl kata wykonywanych w jednej pozycji „jazdy konnej”, czyli naihanchi/naifanchin-dachi lub kiba-dachi. Dawno temu, zanim powstał cykl kata Pinan, to od Naifanchin rozpoczynano trening Karate (nazywanego wówczas jeszcze Tōde). Nie oznacza to jednak, że jest ona łatwa.


Nazwa.

Nie jest to słowo japońskie ani okinawskie. Zapis znakami katakana nic nam nie wyjaśnia, a wiarygodnego zapisu w kanji – brak. Zapewne najstarszą nazwą jest Naifuanchin, natomiast późniejsze Naifanchin, Naifanchi, Naihanchi to fonetyczne uproszczenia. Nazwę najczęściej tłumaczy się jako „wewnętrzny konflikt” (ang. internal divided conflict) lub „pozycja wewnętrznego napięcia” (ang. inner tension stance), natomiast nazwę Tekki obowiązującą w stylu Shōtōkan tłumaczy się jako „żelazny jeździec” lub „jazda na żelaznym koniu”.


Można też próbować tłumaczyć uproszczone nazwy – mistrz Shiomitsu Masafumi (Wadō-ryū) ładnie wyjaśnia, że tłumaczenie: nai (wewnątrz), han (pół), chi (ki – energia) odsyła nas do myślenia zarówno o fizycznym, jak i mentalnym wymiarze treningu kata.


Historia.

Często twierdzi się, że oryginalna forma pochodzi od mistrza Matsumury Sōkona, który być może poznał ją (lub zainspirował się nią do jej stworzenia) podczas swojej podróży do Chin. Jednakże wielu badaczy wskazuje źródło u innego mistrza o podobnym nazwisku – Matsumory Kōsaku z Tomari, którego nauczyciel Uku Giko miał znać tę formę. Czyżby podobnie brzmiące nazwiska spowodowały nieporozumienie i dodatkowe zamieszanie w niejasnych kartach historii?


Kolejne pytanie: o jakim Naifuanchin właściwie mówimy? O starożytnej, oryginalnej, chińskiej formie, czy o trzyczęściowym cyklu: Naifanchin Shodan, Nidan, Sandan?


Motobu Chōki, jeden z największych budōka pierwszej połowy XX wieku oraz fan numer jeden kata Naifanchin, nauczył się jej od Matsumory Kōsaku, ale zgłębiał ją też z Matsumurą Sōkonem. Natomiast autorem cyklu trzech Naifanchin: Shodan, Nidan, Sandan jest nie kto inny jak Itosu Ankō. Czy podzielił on starą formę na trzy części, czy stworzył zupełnie nowe kata? Mamy pewien trop.


Młody Mabuni Kenwa (późniejszy twórca stylu Shitō-ryū) opowiadał, że pracujący u jego rodziców praktyk sztuk walki imieniem Matayoshi Morihiro nauczył go pewnej formy wykonywanej w pozycji naihanchi-dachi (kiba-dachi). Mabuni pokazał później tę formę mistrzowi Itosu i ku swojemu zaskoczeniu usłyszał, że to jest stara, oryginalna wersja, którą Itosu poznał u mistrza Matsumury Sōkona, a później zmienił ją, aby dostosować do swoich potrzeb – czyli zapewne do modernizacji Karate, o której piszemy w trzeciej części Historii Karate.


Technika.

W stylu Kung-fu Hsing I Chuan (Xing Yi Quan), który był popularny w epoce dynastii Qing (XVII–XX wiek), większość technik jest ćwiczona w pozycji identycznej z naifanchin-dachi (stopy ułożone równolegle, rozstawione na szerokość dwukrotnie większą niż rozstaw barków). Pozycję i niektóre techniki odnajdujemy także w Bagua (Baguazhang) i Wing Tsun. Bagua i Hsing-I to tzw. style wewnętrzne, w których ćwiczenie w pozycji przypominającej postawę jeźdźca jest kluczem do opanowania energii chi (ki)oraz osiągnięcia harmonii ciała i umysłu – nie wspominając o żelaznych mięśniach nóg...


 

karate-blog-kata-choki-motobu-naifanchin-naihanchi-tekki-shodan-nidan-sandan
Motobu Chōki podczas prezentacji formy Naifanchin Shodan

Mistrz Motobu Chōki powiedział wprost: „jedynym kata, którego potrzebuje dobry budōka, jest Naifanchin” i dodał: „ułożenie stóp i bioder w Naifuanchin no Kata jest fundamentem Karate". Ōtsuka Hironori (twórca stylu Wadō-ryū) z kolei rozwinął myśl: „(forma) nie jest interesująca dla oka, ale jest niezwykle trudna w praktyce. Trudność Naihanchi rośnie wraz z większą ilością czasu spędzanego na ćwiczeniu, jednak jest w tym coś „głębokiego” (...) wolę to kata od każdego innego”.


Ciekawe spostrzeżenie mistrza Ōtsuki, że forma ta „nie jest interesująca dla oka”. Faktycznie, wielu nauczycieli zauważa, że uczniowie niechętnie uczą się tej formy. Jest krótka, pozornie łatwa, ale męcząca dla nóg, a bunkai jest trudne do zrozumienia, szczególnie dla początkujących karateka. No i nie jest w żaden sposób efektowna, więc nie warto z nią występować na zawodach. Hmm...


Wprawne oko dostrzeże, że formy te wymagają wprawy, siły, szybkości, stabilności oraz bezwzględnego wytrenowania nóg. Kiedyś trenowano te formy, m.in. po to właśnie, żeby wypracować siłę i szybkość w dolnych kończynach – a zatem śmiało można je traktować jak tradycyjny „leg workout”.


Charakterystyczna pozycja naifanchin/naihanchi/kiba-dachi nie występuje w żadnym innym kata, stąd przypuszczenie, że jej rola jest bardziej treningowa, ogólnorozwojowa, potrzebna do wyrobienia siły w nogach. Wyobraźmy sobie adeptów Karate na Okinawie 200 lat temu, którzy przez pierwsze trzy lata praktyki trenowali po kilka godzin dziennie, codziennie, wyłącznie w tej pozycji. Myślicie, że narzekali, że im się nóżki zmęczyły?


Zastosowanie w walce.

Formy te skrywają ogromne bogactwo technik walki. Motobu Chōki nazywał je „jissen”, czyli znajdujące zastosowanie w realnej walce. Mówił: „skręcenie (bioder) w lewo lub w prawo z pozycji naifanchin da ci postawę używaną w prawdziwej konfrontacji” i dalej: „ręka blokująca musi w jednej chwili stać się ręką atakującą (…) Prawdziwe bujutsu (sztuka walki) naciska do przodu, blokuje i kontruje w tym samym ruchu”.


Mistrz Motobu daje nam wyraźne wskazówki, jak „czytać” kata. Co więcej, w niektórych wypowiedziach Motobu nie mówi o Naifanchin jako o kata, ale wręcz jako o osobnej sztuce walki. Cały system w jednej formie? To możliwe? Oczywiście, że tak! W historii było wielu mistrzów, którzy uczyli tylko jednej formy, np. Kōsōkun czy Wanshū.


W kata mamy szereg dwuręcznych technik o bardzo szerokiej interpretacji: od uwolnień, bloków, przez uderzenia, aż po dźwignie i rzuty. I wiele, wiele innych ciekawostek, smaczków i miód na serce zaawansowanego karateka oraz... czarna dziura dla początkującego. Tak czy owak, kata Naifanchin powinni regularnie trenować wszyscy!