with Brak komentarzy

 

Autor: Maciej Kozak © Opublikowano: 20.04.2022 (aktualizacja 01.10.2026)


Forma Wanshū (Wansu) jest jedną z najstarszych i występuje prawie we wszystkich stylach Karate. Wywodzi się prawdopodobnie z szaolińskiego quan fa, z elementami stylu Białego Żurawia. Jest to forma treściwa i wymagająca wprawy.


Historia

ginie w mrokach przeszłości, oczywiście. Poznawanie historii kata, a przez to Karate w ogóle, to trudne zadanie. Pierwsze zapiski, fotografie pojawiają się dopiero na początku XX wieku. Wcześniej, przez 500 lat ewolucji Karate, mało co dokumentowano, a wszystko opierało się na przekazie ustnym. Jeżeli dany mistrz sztuki walki nie miał ucznia i nie przekazał swojej wiedzy, była ona stracona na zawsze. Dzisiaj historycy mozolnie wygrzebują skrawki historii, lecz jest to mrówcza praca. A im starsza forma, tym trudniejsze zadanie.

Forma Wanshū jest bardzo stara. Ze strzępów dokumentów wiemy, że w 1683 roku na Okinawę (wtedy jeszcze będącą Królestwem Riukiu) przybył pewien chiński dyplomata imieniem Wanshū (chin. Wang-ji lub Wan-ji) i zamieszkał w Tomari. Był on oczywiście praktykiem sztuk walki, konkretnie szaolińskiego stylu Białego Żurawia, a swoją wiedzą w tej dziedzinie dzielił się z lokalnymi entuzjastami tematu. Nauki mistrza Wanga na terenie Tomari z pewnością miały wpływ na rozwinięcie się późniejszego pra-stylu Karate – Tomari-te. Wspominamy o tym w drugim artykule z cyklu Historia Karate.


Wracając do kata,

nie jest pewne, czy to sam mistrz Wanshū ułożył omawianą formę, czy zrobili to jego uczniowie, na podstawie jego nauk (tak jak to było m.in. w przypadku Kōsōkun). Wiemy na pewno, że na przestrzeni ponad 200 lat po śmierci pana Wang-ji jego uczniowie (i ich uczniowie) interpretowali jego nauki na kilka sposobów, ale o tym później.


Nazwa formy

jest różnie tłumaczona, szczególnie na Wikipedii. W stylu Karate Shōtōkan Funakoshi Gichin zmienił nazwę formy na Enpi (lub Empi), co oznacza „lecąca jaskółka” lub „lot jaskółki”. Oryginalnie „Wang-shū” oznacza po prostu „Forma Wanga”, od imienia mistrza, które z kolei można dalej tłumaczyć (z mandaryńskiego) na poetycko brzmiące: „doskonałe nadgarstki”.

Faktycznie, w formie tej mamy m.in. charakterystyczne techniki kake-te (angażujące nadgarstki w celu przechwytywania ciosów), a także uwalnianie się z chwytu za nadgarstek i inne, „około-nadgarstkowe” techniki. Jednakże trzeba być bardzo ostrożnym przy tłumaczeniu dalekowschodnich języków, słów i imion, które potrafią oznaczać przeróżne rzeczy, zależnie od dialektu czy konkretnej metody zapisu.


Bazowo, istnieją dwie wersje tej formy.

Tomari-no Wanshū to forma pochodząca z przekazu mistrza Matsumory Kōsaku, który z kolei poznał ją u swojego nauczyciela imieniem Teruya Kishin, który żył na Okinawie w pierwszej połowie XIX wieku.

Itosu-no Wanshū, jak się łatwo domyślić, to wersja mistrza Itosu Ankō, który pierwotną formę poznał u swojego nauczyciela imieniem Gusukuma w Tomari, rzecz jasna.

Wersja mistrza Itosu wyraźnie różni się od wersji Tomari. Jest o wiele krótsza – może dlatego, że mistrz Itosu, na potrzeby swojego programu nauczania, chciał wyciągnąć esencję ze starej formy i przetłumaczyć ją na współczesny (ówcześnie) język nauczania form Karate w szkołach. Wiele technik zostało ukrytych – do późniejszego odkrycia przez zaawansowanych karateka, na drodze pogłębionego treningu. Więcej o tym piszemy w artykule poświęconym mistrzowi Itosu.


Technika walki.

W obu wersjach widać wyraźne podobieństwa, te same techniki, nawet jeśli ich kolejność jest poprzestawiana. W formach Wanshū spotykamy szeroki zakres technik, od wspomnianych „doskonałych nadgarstków” (bloki, przechwycenia, dźwignie), poprzez walkę w zwarciu (w bliskim dystansie), aż po efektowne wyskoki i rzuty – szczególnie w wersji Tomari.

Zarówno krótsza wersja Itosu, jak i dłuższa Tomari są uznawane za kata zaawansowane, wymagające wprawy i znajomości bardziej skomplikowanych ruchów oraz koncepcji walki. Również bunkai i ōyō (analiza i zastosowanie w walce) to ciężki trening, w którym osoba początkująca mogłaby się pogubić. Niezależnie od stopnia jednak, trzeba trenować.