Autor: Maciej Kozak © Opublikowano: 03.01.2021 (aktualizacja 24.09.2026)
W roku 1879 Riukiu zostało zaanektowane przez Japonię i królestwo stało się japońską prefekturą. 400-letni układ z Chinami się skończył. Nowe japońskie władze źle patrzyły na chińskie wpływy, w tym na sztuki walki praktykowane na Okinawie. Z tego powodu nie afiszowano się się zbytnio z Tōde. Mistrzowie mieli niewielu uczniów i musieli być zaufani, z polecenia. Ten stan rzeczy się jednak zmienił na przełomie XIX i XX wieku, za sprawą mistrza Itosu Ankō.
Itosu Ankō, legendarny mistrz uważany za twórcę Karate we współczesnym rozumieniu tego słowa, urodził się w rodzinie szlacheckiej niższej rangi. Dzięki treningowi sztuk walki rozpoczętemu w młodości wyrósł na potężnie zbudowanego mężczyznę. Był uczniem Nagahamy, Matsumory Kōsaku, Gusukumy i wreszcie Matsumury Sōkona, o którym wspomnieliśmy w poprzedniej części historii.
Około roku 1900 (jedne źródła podają 1892, a inne 1901) Itosu Ankō został zaproszony przez kuratora oświaty Ogawę Shintarō na zebranie z dyrektorami szkół, na którym wraz ze swoimi uczniami dał pokaz sztuki Tōde. Władze oświatowe doceniły jej zalety i pozwoliły na włączenie jej do programu szkół na Okinawie.
Na potrzeby nauki w szkołach ułożył cykl pięciu kata Pinan (Heian) o rosnącym poziomie trudności. Z pomocą swych uczniów (m.in. Hanashiro Chōmo oraz Yabu Kentsū, oficera armii japońskiej) treningi w większej grupie upodobnił do musztry wojskowej – stąd m.in. ustawianie w szeregach i kolumnach oraz stałe, uporządkowane etapy treningu. Teraz nauczyciel stawał przed dużą grupą, pokazywał ćwiczenie i odliczał powtórzenia. Pojawił się też system komend (yoi, hajime, yame...). W takiej też formie trenujemy do dziś.

W ten sposób sztuka walki Tōde wyszła z podziemia, choć musiała się zmienić. Wcześniej trenowano przecież w zupełnie innych warunkach. Zamiast codziennej, wielogodzinnej praktyki pojawiły się „lekcje” po kilka razy w tygodniu. Itosu stanął też przed dylematem: czy zachować elitarny charakter praktyki, czy pójść w stronę popularyzacji nowej dyscypliny sportu? Wybrał to drugie. Nie zapomniał jednak o ideach przekazywanych przez poprzednich nauczycieli i nie zamierzał odciąć głębi przekazu, filozofii, która czyni Karate tak fascynującą sztuką.
Ale.
W tamtym czasie (tzn. od 1879 roku) wyspa była już pod jurysdykcją Japonii, jako prefektura Okinawa, a japońskie władze były nieprzychylne propagowaniu Tōde. Uważano tę sztukę walki za niebezpieczną i o niejasnym pochodzeniu, a wszelkie wpływy chińskie były w tamtym czasie bardzo źle widziane w Japonii. Itosu wiedział, że w takich warunkach nie da się spopularyzować Tōde na głównych wyspach.

W październiku 1908 roku Itosu Ankō napisał słynny list adresowany do japońskiego Ministerstwa Edukacji i Ministerstwa Wojny (według innych źródeł list ten był adresowany do Departamentu Szkolnictwa Prefektury Okinawa, lecz potem został przekazany japońskim ministerstwom). Itosu chciał w nim przekonać władze, że Tōde jest bezpieczne w nauce i pożyteczne dla społeczeństwa.
Sprytnie rozpoczął list słowami „Tōde nie wywodzi się ani z buddyzmu, ani z konfucjanizmu”, od razu odpierając ewentualny zarzut o religijne konotacje. W dalszej części listu zawarł swoje słynne Tōde Jūkun, czyli „10 zasad Tōde” (jeszcze nie „Karate”). W liście tym wskazał liczne korzyści płynące z treningu, m.in. wzmocnienie zdrowia, naukę samoobrony i kształtowanie silnego charakteru. List ten jest jednym z najważniejszych dokumentów w historii Karate. Dzięki niemu postrzeganie sztuki walki z Okinawy przez Japończyków zaczęło się zmieniać – na lepsze.
Życiu Itosu Ankō i jego genialnej pracy poświęciliśmy osobny artykuł.
Wśród uczniów Itosu Ankō mamy m.in. takie nazwiska jak Funakoshi Gichin, Chibana Chōshin, Motobu Chōki, Tōyama Kanken i Mabuni Kenwa, którzy w kolejnych latach sami nauczali i popularyzowali Tōde w Japonii (już coraz częściej pod nazwą Karate). Każdy z tych mistrzów miał podobny „rodowód” w sztuce Tōde, ale też własne inspiracje oraz sposoby na syntezę nauk odebranych od swych nauczycieli. Nie zawsze się ze sobą zgadzali, a w skrajnych przypadkach dochodziło do otwartych konfliktów (np. między Funakoshim Gichinem a Motobu Chōkim). Warto jednak pamiętać, że mimo okazjonalnych sprzeczek między mistrzami i ich szkołami dominowała współpraca i wspólna nauka.
Na marginesie...
Mistrzom, których dziś uważamy za twórców poszczególnych stylów, nie zawsze zależało na szczególnej odrębności czy unikalności ich szkół. Owszem, mieli różne podejścia i pomysły, ale dużo ze sobą współpracowali – założeniem było, że sztuka Tōde jest jedna. Nazwy ich szkół często powstawały z powodów urzędowych, politycznych, marketingowych, a czasem nawet przypadkowych! Przykładowo Funakoshi Gichin nie wymyślił nazwy Shōtōkan. To jego uczniowie nazwali w ten sposób jego pierwsze dōjō, zawieszając szyld z napisem „shōtō-kan”, czyli „Szkoła Pana Shōtō” (Shōtō to był pseudonim literacki mistrza Funakoshiego). I tak się przyjęło!
Niestety do nauczania „nowego Tōde” zaczęli się też brać ludzie bez przygotowania i wieloletniego treningu, samozwańczy mistrzowie, których główną motywacją był zarobek i uznanie. Można by ich nazwać prekursorami tzw. „McDojo”...
Był początek XX wieku. Tōde zmieniało się w szybkim tempie, podobnie jak świat wokół. Współczesne problemy wymagały współczesnych rozwiązań. Nową rzeczywistość trzeba było uporządkować.