Autor: Andrzej Kozak & Maciej Kozak © Opublikowano: 21.01.2021 (aktualizacja: 27.09.2026)
Pięć form Pinan (w wymowie japońskiej: Heian) zwykle otwiera naukę Karate. Nazwa oznacza „stan pokoju” lub „bycie spokojnym i bezpiecznym” i sugeruje, iż po poznaniu tych pięciu form karateka osiąga spokój wewnętrzny i pozbywa się pierwszych niepewności. Coś w tym jest, lecz to zaledwie wierzchołek góry lodowej.
Kto, co i jak?
Kata Pinan ułożył Itosu Ankō, na samym początku XX wieku, w latach 1904–1907 (wg innych źródeł: 1901–1904 albo 1904–1905), na potrzeby nauczania Karate (jeszcze pod nazwą Tōde) w okinawskich szkołach jako lekcji wychowania fizycznego. Mistrz Itosu położył gigantyczne zasługi dla popularyzacji tej sztuki, zarówno na wyspie Okinawa, jak i w samej Japonii. Jego dążenia w tym zakresie stanowią istotne tło dla naszej historii o powstaniu pięciu kata Pinan – a o mistrzu Itosu i jego genialnej pracy napisaliśmyw osobnym artykule.
Wracając do nazwy.
Pinan to dwa ideogramy: „pi” oraz „nan”. Nazwa jest okinawska, ale spójrzmy okiem Chińczyka. Przecież w tamtych czasach Karate nazywano Tōde, czyli „Chińska Ręka”. Otóż zapisane dokładnie tymi znakami „Pingan” to popularne powiedzenie „bądź bezpieczny” – „chroń się przed niebezpieczeństwem” (np. gdy ktoś rusza w podróż). A więc nie ma tu pokoju ani spokoju – tak chętnie łączonych z filozofią buddyzmu zen. Po prostu, mistrz Itosu życzy nam „bon voyage” na Drodze Karate.
Natomiast Japończyk te same znaki kanji odczyta jako "Heian" – pierwszy ideogram „pi” jako „hei” – uproszczenie ideogramu „heiwa”. Drugi ideogram – uproszczenie „antei” – to „spokój”, „stabilność”. Funakoshi Gichin, twórca Karate Shōtōkan, odszedł od starej nazwy Pinan, na rzecz Heian właśnie. Może zrobił to, aby Japończycy mogli łatwiej używać tych nazw? Albo, żeby zdystansować się od chińskiego pochodzenia Karate? A może powodem były zmiany techniczne wprowadzane w Shōtōkanie w latach 30. (m.in. zastąpienie pozycji neko-ashi pozycją kokutsu oraz kopnięcia mae-geri kopnięciem yoko-geri), przypisywane przede wszystkim jego synowi, Funakoshiemu Gigo. W efekcie kata Heian w stylu Shōtōkan to już nie te same formy, których Funakoshi nauczył się od Itosu Ankō i Mabuniego Kenwy.
Heian Shodan czy Pinan Nidan?
Itosu chciał stworzyć krótkie formy zawierające podstawowe bloki, uderzenia i uszeregować je według rosnącej trudności. To ostatnie akurat się nie udało – pierwsza forma Pinan Shodan („pierwszego stopnia”) okazała się za trudna. Może to kwestia dwuręcznych technik, może kopnięcia, może shuto-uke... Tak czy owak, okazało się, że łatwiejsza jest kolejna forma, Pinan Nidan („drugiego stopnia”). W stylu Shōtōkan później zamieniono nazwami te dwie formy i tam mamy jako pierwsze Heian Shodan (czyli Pinan Nidan), a potem Heian Nidan (czyli Pinan Shodan). W stylu Shitō-ryū z kolei, najwieksza światowa organizacja Shito-kai również używa nazwy "Heian", jednakże nie zamienia kolejności i Heian Shodan to faktycznie Pinan Shodan, a Heian Nidan to też Pinan Nidan. Proste!
Konstrukcja.
Wszystkie kata Pinan zbudowane są na enbusen (układzie przemieszczania się) przypominającym słynną formę Kōsōkun (inaczej: Kūsankū lub Kūshankū), stąd przypuszczenie, że Itosu stworzył Pinan 1–5, upraszczając kata Kōsōkun i dodając kilka elementów.
Jest też inna teoria. Łączy się ona z opowieścią o zaginionym kata Channan, jako pierwowzorze Pinan. Itosu Ankō miał poznać długą formę od pewnego Chińczyka imieniem Chiang-Nan. Channan to fonetyczne uproszczenie tegoż chińskiego imienia. Niektórzy instruktorzy próbują nawet „sklejać” ze sobą pięć form Pinan, a efekt swej pracy nazywają Pinan-dai (Pinan „duży”).
Trening.
Poznając te formy na początku naszej Drogi Karate wyrabiamy odpowiednie nawyki do treningu kata w ogóle. Najważniejsze – każdy ruch w kata powinien być wykonywany starannie, ze stuprocentowym skupieniem oraz odpowiednią siłą i szybkością. Mimo iż kata Pinan trwa tylko około minuty, po jego wykonaniu powinniście być zmęczeni, albo robicie coś źle.
Formy Pinan/Heian powinno się trenować stale, niezależnie od posiadanego stopnia. Dzięki temu szlifujemy podstawowy wachlarz technik, pozycji i zwrotów, zawarty w tychże pięciu układach. Dodatkowo – techniki te wracają do nas cały czas w wielu innych kata – cały czas „wyskakuje” coś, co było w Pinan właśnie.
Niestety, nieraz można spotkać zaawansowanych karateka, a nawet sportowych czempionów w kata, którzy nie pamiętają kata Pinan lub (o zgrozo) w ogóle ich nigdy nie ćwiczyli. Również młodzi karateka chętnie zapominają o cyklu Pinan i wyrywają się do „fajniejszych” form. To duży błąd. Trening Karate to nie przechodzenie z klasy do klasy, jak w szkole. To raczej ciągłe gromadzenie wiedzy i umiejętności oraz ciągłe wracanie do podstaw, szlifowanie ich, aby móc na nich budować dalej i więcej.
Pinan/Heian to piękne formy, ale też sprytnie skonstruowane. Działają jak papier lakmusowy – pokazują, czy trenujesz poważnie, czy nie. Mistrzostwo w Karate to nie jednorazowy wyczyn czy popis – mistrzostwo to wiedza i umiejętności zbudowane na trwałym fundamencie. Nie pytaj, jak kto wysoko fruwa na zawodach. Pytaj, czy zna podstawy.