Autor: Maciej Kozak © Opublikowano: 01.01.2021 (aktualizacja: 21.09.2026)
Historię Karate można streścić w kilku akapitach, a nawet zdaniach. Pytanie: „czemu?”, skoro jest ona ciekawa, pełna tajemnic i przede wszystkim kluczowa, aby rozumieć, co się robi na treningach. Karate to nie tylko sport, rekreacja czy samoobrona. To także bogata filozofia, kultura i właśnie historia. To fascynujący temat do nauki przez lata. Nie interesując się historią Karate, pozbawiamy się szansy na prawdziwe zgłębienie tej sztuki.
To nie będzie jeden artykuł. Nie wyczerpiemy całego tematu, nie poruszymy wszystkich wątków, nie wymienimy wszystkich nazwisk. Aż do XX wieku historia Karate nie była dokumentowana – opierała się na przekazie ustnym. Dlatego dziś jest ona pełna domysłów i teorii, czasem sprzecznych... Od czegoś trzeba jednak zacząć, więc zacznijmy od początku.
Sztuki walki istnieją od zarania dziejów. Zapiski o nich można znaleźć w najstarszych księgach, datowanych czasem nawet na tysiące lat p.n.e. Niemal każdy region świata wykształcił w którymś momencie swój system walki wręcz – czy to na potrzeby wojny, samoobrony, sportu, rozrywki czy rozwoju osobowości. Do najstarszych można zaliczyć m.in. indyjskie Malla-yuddha i Kalaripayattu, chińskie Jiaoli, japońskie Sumō czy grecki Pankration. Nawet Platon był za młodu zapaśnikiem, a swój przydomek zawdzięczał treningowi (platys po grecku oznacza „szeroki”, co odnosiło się do jego szerokich barków).
Na przestrzeni tysiącleci specyficzna dalekowschodnia mentalność spowodowała, że trening sztuk walki nie był traktowany jako kurs samoobrony czy szkolenie wojskowe, lecz jako droga doskonalenia ciała i umysłu, gdzie trening fizyczny przeplatał się z rozwojem umysłowym i medytacją. Tę filozofię odnajdujemy w słynnych antycznych źródłach: Tao Te Ching (przypisywanym Lao Tsu, inaczej Laozi), Sztuce wojny (Sun Tsu, inaczej Sunzi), kronice Kojiki oraz w wielu późniejszych traktatach.
Trudno pominąć rolę klasztoru Shaolin, gdzie legendy dominują nad faktami.
W świątyni tej w roku 512 n.e. (różne źródła podają różne daty: 512, 516, 520, 527 n.e.) zamieszkał przybysz z Indii, buddyjski mnich imieniem Bodhidharma (chiń. Puti Damo, jap. Bodai Daruma). To postać, o której wiadomo bardzo mało, za to wymyślono na jej temat bardzo wiele bajecznych mitów, m.in. taki, że Bodhidharma odciął sobie powieki, żeby nie przysypiać podczas medytacji... Inne mity (niestety przez wiele osób powtarzane na poważnie) mówią, że to w Shaolin powstały pierwsze sztuki walki, a tamtejsi mnisi byli legendarnymi wojownikami.
Jednakże wbrew filmom z Hongkongu z lat 70. historycy wątpią w magiczne umiejętności mnichów z klasztoru Shaolin. Więcej wiary dają podaniom, że Bodhidharma znał indyjską sztukę walki Vajra-mushti (Diamentowa Pięść) i zalecał mnichom jej trening. Istnieją też przekazy o niejakim Huike – biegłym w walce, swoistym ochroniarzu placówki, który uczył mnichów samoobrony. Pewne jest natomiast, że na przestrzeni lat klasztor odwiedzali różni mistrzowie sztuk walki i zostawiali po sobie nauki. Tak kształtowała się słynna Sztuka Pięści z Klasztoru Shaolin (Shaolin quanfa), która przez następne wieki ewoluowała i docierała w różne zakątki Chin, a stamtąd, jako szeroko pojęte Kung-fu, trafiała do innych krajów. Tak też było, gdy na przełomie XIV i XV wieku Chińczycy z regionu Fujian (Fukien) zaczęli osiedlać się na wyspie Okinawa. No właśnie. Okinawa – miejsce, gdzie narodziło się Karate...

Okinawa ma zaledwie ok. 1200 km² powierzchni. Do roku 1879 istniało tu odrębne Królestwo Riukiu. Choć jest małą wyspą, to jej wyjątkowe położenie (pomiędzy Chinami i Japonią, a także Filipinami i Tajwanem, a nawet bardziej odległymi Hawajami) sprawiło, że była ona ważną przystanią na morskich szlakach handlowych. Dzięki temu przybywało na nią wiele statków z dalekich krajów, a wraz z nimi nie tylko towary handlowe, ale też edukacja, kultura i sztuka. Niektórzy podróżnicy (kupcy, dyplomaci, żołnierze i najemnicy) znali też rozmaite sztuki walki, a swą wiedzą dzielili się z mieszkańcami wyspy.
Choć Okinawczycy (a właściwie jeszcze Riukiuańczycy) raczej nie brali udziału w wojnach, to od niepamiętnych czasów uprawiali własną sztukę walki o nazwie Te („Ręka”), której źródła nie są dokładnie znane. Podejrzewa się, że u podstaw sztuki walki Te leży Tegumi – rodzaj zapasów ćwiczonych na potrzeby samoobrony. Do tego dochodzą mniejsze lub większe wpływy różnych innych sztuk walki, m.in. chińskich, japońskich i filipińskich, wynikające ze wspomnianego położenia geograficznego wyspy i związanych z tym kontaktów handlowych oraz misji dyplomatycznych.
Od 1372 roku trwał okres intensywnych kontaktów politycznych i handlowych między Królestwem Riukiu a Chinami. Na zaproszenie króla Satto i za zgodą chińskiego cesarza sprowadzono wielu Chińczyków, którzy zamieszkali na osiedlu Kumemura, koło portu Naha. Rdzenni mieszkańcy postrzegali ich jako wysłanników wielkiego, wspaniałego świata, niosących rozwój kulturalny i postęp cywilizacyjny. Rzeczywiście, Chińczycy ci pełnili wysokie funkcje urzędowe i nauczali w szkołach. Niektórzy z nich uczyli również sztuk walki.
Przez następne 500 lat trwała wymiana kulturowa i asymilacja. Na wyspie wiele się zmieniało. Pod wpływem chińskich mistrzów sztuk walki rdzenna sztuka walki Te zaczęła ewoluować. Trzy największe miasta – Naha, Shuri oraz Tomari – stały się ważnymi miejscami dla praktyków sztuk walki. W tychże miastach wykształciły się swoiste prastyle Karate, pod koniec XIX wieku nazywane kolejno: Naha-te, Shuri-te i Tomari-te, różniące się sposobem wykonywania technik oraz proporcją między szybkością a siłą, miękkością a twardością. Te trzy style składały się na całą sztukę walki rozwijaną na wyspie, przez Riukiuańczyków nazywaną Tō-de (lub Toudi), czyli „Chińska Ręka”.
To jednak nie było Karate, które znamy dziś. Historia dopiero się zaczyna.