Autor: Andrzej Kozak & Maciej Kozak © Opublikowano: 27.03.2023 (aktualizacja: 04.10.2026)
Seienchin to jedna z najważniejszych form w stylu Shitō-ryū i Gōjū-ryū, ale spotykana też w innych stylach Karate, np. Kyokushin. Jest to forma bardzo zaawansowana i podobnie jak inne kata wywodzące się z Naha-te (m.in. Sanseiru, Kururunfa, Shisōchin, Suparinpei) wymaga ona fizycznego i mentalnego poświęcenia. W zamian uczy brutalnych technik walki wręcz i zapewnia intensywny trening, zarówno ciała, jak i umysłu.
Podchwytliwa nazwa.
Seienchin najczęściej tłumaczy się jako „cisza przed burzą” lub „cisza w burzy”, co dobrze współgra z charakterystycznym tempem formy: naprzemiennie powolnym, pełnym napięcia i gwałtownym, agresywnym, szybkim. Niczym, właśnie, burzliwe niebo, co jakiś czas rozrywane piorunami.
Istnieje jednak ciekawa teoria mówiąca, że niektóre nazwy kata powstały jako niezbyt dokładne wymówienie chińskich wyrazów przez Riukiuańczyków, a dopiero później próbowano nadać takiej nazwie jakiś sens. Według tej teorii „seienchin” to próba wymówienia chińskiego „zhi-yin-zhan” (kontrola-ciągnąć-starcie), co jest jedną z zasad w wewnętrznym stylu Kung-fu o nazwie Xing Yi Quan. Podobne tłumaczenie może mieć też japoński zapis „sei-yun-chin”. Wystarczy jednak użyć innych ideogramów, by otrzymać nieco inne znaczenie. Tak czy inaczej, nazwa jest abstrakcyjna i daje pole do tworzenia metafor. Niektórzy mówią „cisza przed burzą”, inni „kontroluj i walcz”, jeszcze inni „chwytaj i przeciągaj w walce”.
Niejasna historia.
Najczęściej powtarza się, że formę przywiózł z Chin mistrz Higaonna Kanryō i przekazał ją swoim uczniom, m.in. Miyagiemu Chōjunowi (twórcy Gōjū-ryū) i Mabuniemu Kenwie (twórcy Shitō-ryū).
Z drugiej strony Motobu Chōki w swej książce „Okinawa Kenpo” (1926 r.) zalicza „Seiunchin” do form, które były znane na Okinawie „od starożytności”. Źródła nie potwierdzają, by takiego kata uczył Matsumura Sōkon (ani żaden z jego uczniów), Matsumora Kōsaku, Aragaki Seishō, ani nawet Higaonna Kanryō.
Najstarszy uczeń Higaonny, Kyoda Juhatsu, również nie miał tej formy w swym repertuarze, a z kolei wspominani już Miyagi Chōjun i Mabuni Kenwa nauczali Seienchin dopiero od połowy lat 20. Rodzi się pytanie: czy Miyagi i Mabuni, będący bliskimi przyjaciółmi często razem trenującymi, wspólnie ułożyli tę formę? Raczej nie.
Dwie teorie.
Pierwsza mówi, że Miyagi Chōjun poznał formę Seienchin u mistrza Motobu Chōyū, starszego brata wspomnianego Motobu Chōkiego. Jest to teoria dość przekonująca, albowiem w arystokratycznej rodzinie Motobu od pokoleń przekazywano tajniki sztuki walki Udundi (zwanej też „ushu-ganashi-mē no bugei” oraz "gotende" - „sztuka walki Jego Królewskiej Mości”). Ponadto Chōyū był uczniem Matsumury Sōkona i Matsumory Kōsaku. Podobno poznał 30 kata (co było wielkim osiągnięciem i ewenementem). Pod koniec życia, w latach 20. podjął wysiłki, by okinawskie sztuki walki nie uległy zapomnieniu. Uczył wielu późniejszych mistrzów, m.in. Miyagiego i Mabuniego właśnie. Na dodatek enbusen Seienchin przypomina formy Kururunfa i Shisōchin, czyli pozostałe formy przypisywane przekazowi Motobu Chōyū
Druga teoria mówi krótko, że Miyagi Chōjun podczas swych podróży do Fuzhou (Chiny) trenował z mistrzami różnych stylów Kung-fu (Bagua Zhang, Styl Tygrysa, Styl Orła). Poznane techniki „złożył” następnie w formie Seienchin.
Niezależnie od tego, która teoria jest prawdziwa, możemy przyjąć, że decydujący wpływ na obecny kształt Seienchin miał Miyagi Chōjun. Czy włączył tu fragmenty innych form? Czy zawarł techniki stylu żurawia? Niektórzy badacze doszukują się wielu podobieństw, ale wydaje się, że poza jedną sekwencją technik wspólną z kata Suparinpei (haito-uke / kakete / nukite-zuki), Seienchin jest formą bardzo oryginalną.
Ciężki trening, brutalna walka.
Seienchin jest formą bardzo wymagającą fizycznie. Pierwsza ścieżka w enbusen wymaga wytrenowania nóg (aby mocno trzymać grunt stabilną pozycją shiko-dachi), a także umiejętności głębokiego oddychania i pełnej kontroli przy napięciu mięśni. Do tego oczywiście dochodzi siła i szybkość wykonywanych technik. Podczas kolejnych sekwencji intensywność i zmęczenie dalej rosną. Wykonywanie kata „na lekko”, bez pełnego zaangażowania psychofizycznego, jest bezcelowe.
Praktyka bunkai i ōyō, czyli zastosowania technik w treningu z partnerem, również jest bardzo wymagająca. Analiza formy odkrywa przed trenującymi szeroki wachlarz brutalnych technik walki. Mamy tu krótkie, potencjalnie nokautujące uderzenia w głowę, bezpardonowe ataki we wrażliwe części ciała, m.in. kopnięcie kolanem w krocze, wbicie palców w krtań lub w oczy. Są tu także chwyty, rzuty, dźwignie oraz sekwencje technik w bliskim dystansie, wymagające surowej siły i bezwzględnej precyzji.
Seienchin to jedna z niewielu form dokładnie opisanych przez wczesnych mistrzów. Książka Mabuniego Kenwy z 1934 r. pt. „Karate Kenpō. Sztuka samoobrony" zawiera omówienie Sanchin i Seienchin z rysunkami, a przy Seienchin także bunkai – i właśnie dlatego wersje tej formy w różnych szkołach są do siebie tak podobne. To jedyny „twardy dokument" w całej historii tego kata.
Yō-ryū-bi?
Obok brutalności dostrzegamy w formie Seienchin również piękno oraz wewnętrzną moc. Być może pochodzi ona prosto z tanden, ośrodka energii ki, którą zaawansowani karateka kontrolują wspomnianym już głębokim oddechem i odpowiednim napięciem mięśni. Być może jest to ucieleśnienie koncepcji Mabuniego Kenwy, yō-ryū-bi, mówiącej, że technika powinna być praktyczna, wykonywana z całą mocą, przy jednoczesnym zachowaniu płynności oraz... piękna, elegancji. Ta koncepcja zasługuje na osobny artykuł. A tymczasem idziemy do dōjō, bo pora na trening.